Aktualności Nowy pomysł


Artykuły

WĄTPIĄCYM

Sprawa prof. Jędrzejczaka jest, wbrew pozorom, bardzo łatwa do rozstrzygnięcia. Pod jednym wszak warunkiem.......

TERAZ MY

Sprawa prof. Jędrzejczaka całkiem słusznie spowodowała w kraju wielką burzę. Jest ona niezmiernie poważna i musi zostać do końca wyjaśniona.

Osiągnięcia NZOZ Medigen w dotychczasowej działalności

Osiągnięcia NZOZ Medigen w zakresie typowania antygenów HLA i doborów dawców do transplantacji szpiku (01/2000 – 12/2006).....

Interpelacja posła J.M. Rokity: Nareszcie 2?

Jesteśmy niewątpliwie nie tylko najlepszym, ale i najgłośniejszym hematologicznym zoz-em w kraju...

Nowy pomysł - Jeszcze jeden "publiczny" bank krwi pępowinowej
W Ministerstwie Zdrowia ktoś urodził pomysł - rozwój banku krwi pępowinowej.

Uwaga Białaczka
Jeśli jesteś chory na białaczkę, ktoś z Twojej rodziny, może znajomy - przyjdź, zadzwoń, napisz do nas.

Wybór ośrodka transplantacyjnego
Każdy pacjent ma prawo wyboru ośrodka transplantacyjnego - jest to podstawowa zasada i prawo pacjenta obowiązujące w krajach hemisfery zachodniej i reszty krajów cywilizowanych.

Świadectwo Profesjonalności - Proof of Excelence
Od wielu lat zajmujemy się pomocą chorym na białaczki, głównie tym, którzy wymagają transplantacji szpiku.

Dzieje grzecznego chłopczyka
Żył sobie pewnego razu grzeczny chłopczyk, który nazywał się Jakub Blivens.

Dotychczasowe efekty pracy w zakresie wykonywania badań związanych z transplantacją szpiku
(od 08/1999 do 31/12/2004)

Rekrutacja dawców szpiku
Warte podkreślenia jest, że od początku dawców rekrutujemy w miejscowościach na terenie całego kraju.
   

 


TERAZ MY

 

Sprawa prof. Jędrzejczaka całkiem słusznie spowodowała w kraju wielką burzę. Jest ona niezmiernie poważna i musi zostać do końca wyjaśniona, a koniec może oznaczać jedno – albo sprawa przeciwko prof. Jędrzejczakowi (w przypadku potwierdzenia się zarzutów), albo sprawa przeciwko nam, w przypadku, gdyby okazało się, że zarzuty są nieprawdziwe. To drugie rozwiązanie jest proste i nieskomplikowane i tak na dobrą sprawę na rękę wszystkim. Wielki zostanie wciąż wielkim, a drobny oszczerca ukarany.

Jesteśmy jednak dziwnie spokojni o prawdziwość swoich racji, gdyż argumenty świadczące PRZECIWKO prof. Jędrzejczakowi są nie do zbicia (o wszystkim poniżej). Ale celowo użyliśmy określenia: „gdyby okazało się”, gdyż nagle może okazać się, że to słońce krąży wokół ziemi, a nie odwrotnie (wydaje się, że wszystko u nas możliwe, chociaż wciąż wierzymy Panu Ministrowi Ziobrze). Próbkę zresztą takiego geocentryzmu mieliśmy tydzień temu w programie „Kropka nad i”, w którym okazało się niespodziewanie, że Pan Minister Zdrowia i Pani Redaktor trafnie przewidzieli wynik komisji ministerialnej, która zbierze się dopiero za dwa dni. Skąd Oni to już wtedy wiedzieli?

Pewnie przeczytali artykuł nieomylnego Zagórskiego z „Gazety Wyborczej” i stąd ich niezłomne przekonanie, że prof. Jędrzejczak został niesłusznie pomówiony. Wzruszające doprawdy były opisy zdezelowanego Fiata z wybitym na masce sztandarowym hasłem GW: „ODPIEPRZCIE SIĘ OD PUŁKOWNIKA!” Brak nam tam było w zasadzie tylko jednego: uzasadnienia, tzn. przedstawienia konkretnej liczby (a może ilości?) zasług, które sankcjonowałyby potem bezkarne eksperymentowanie na ludziach.

Takie uzasadnienie przydałoby się usłyszeć i z ust prof. Ratajczaka, który w ciemno stawia na prof. Jędrzejczaka. Swoją drogą, łamie w ten sposób podstawowe przykazanie badacza, którym jest: WĄTPIĆ. Ale szczerze – wcale mu się nie dziwimy, skoro on sam, a nawet obaj profesorowie, więcej – jest też i trzeci, prof. Lange (ten z komisji ministerialnej), zamieszany jest/ zamieszani są w ten sam projekt badawczy sfinansowany przez KBN. Ciekawe – wszyscy trzej są transplantologami szpiku, muszą więc mieć do czynienia z HLA, więc wiedzieć. I nagle niczego nie wiedzą? Chociażby, jak to np. możliwe, że trzy szukane rzeczy znajduje się wśród 150, a niczego (zero!) nie znajduje się wśród 8-9 milionów?! Teoretycznie niby możliwe, ale: wątpić, wątpić...

Jest też i lekarz z Krakowa, który wie, że NZOZ Medigen to złodziej zawyżający ceny, więc u nich chorych nie bada. Pewnie bada w laboratorium pani dr Gronkowskiej lub innym, zbliżonym mu klasą. Warto może, aby pan doktor odpowiedział sobie na zasadnicze pytanie wynikające z omawianej sprawy: ILE SĄ WARTE WSZYSTKIE WYNIKI PANA PROFESORA JĘDRZEJCZAKA? Może należałoby skorygować jakieś jego wnioski odnośnie chorób, wpływu jednych czynników na drugie, leczenia itp, skoro tak na dobrą sprawę WSZYSTKIE TYPOWANIA HLA wykonane w pracowni dr Gronkowskiej są wątpliwe i tak na dobrą sprawę wszystkie NALEŻAŁOBY POWTÓRZYĆ i dać im nową, prawdziwą jakość! A jak teraz będzie wyglądała ocena grantu w KBN? Oczywiście – jeśli prawda!

To otwiera całkiem nowy problem do dyskusji: dlaczego ci dwaj eksperci od HLA i transplantacji NIE ZWRÓCILI UWAGI NA PODSTAWOWE ROZBIEŻNOŚCI POMIĘDZY ZAŁOŻENIAMI PROJEKTU KBN A WYKONAWSTWEM? Czy nie ponoszą tym samym RÓWNEJ odpowiedzialności za zatajenie? I nie mogą się tłumaczyć, że sprawy nie ma, BO JEST – BARTEK MISIAK NIE BYŁ TYM, KTÓREGO NALEŻAŁO UŻYĆ DO EKSPERYMENTU!

Spójrzmy na tę sprawę faktami:

Zarzut pierwszy, to ten, dlaczego dopiero teraz wyciągnęliśmy tę sprawę? Pytanie, pytania właściwie, powinny być jednak kierowane pod dwa inne adresy, prof. Jędrzejczaka i Ministerstwa Zdrowia. Sformułujemy je w związku z tym: (1) dlaczego prof. Jędrzejczak opublikował na jesieni roku 2005 pracę z jesieni 2003? (2) Dlaczego pan dr Pechciński, z Departamentu Polityki Zdrowotnej MZ, nie reagował na wątpliwości i zarzuty związane z prof. Jędrzejczakiem, jakie kierowaliśmy do niego przez ponad rok? Pierwszego pytania osobiście nie uważamy za zarzut, natomiast drugie domaga się zdecydowanej odpowiedzi. NASZĄ INTENCJĄ BYŁO WNIKLIWE I OBIEKTYWNE ZBADANIA SPRAWY PRZEZ ŚRODOWISKO ZWIĄZANE Z TRANSPLANTOLOGIĄ SZPIKU PRZECIEŻ, A NIE SZUKANIE SENSACJI! Gdyby było inaczej, mogliśmy pójść na skróty i sprawę znacznie wcześniej i bezpośrednio skierować do prokuratury. Nie widzieliśmy powodu, aby pozwolić sprawie bezpowrotnie zniknąć. W dalszym ciągu nie widzimy powodu, aby ci, którzy oficjalnie o sprawie wiedzieli, mogli ją bezkarnie lekceważyć. Dlatego skierowaliśmy sprawę do Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej Lekarzy. Kto inny miał się niby zająć w wolnym ponoć kraju? I dodatkowa refleksja: czy były inne sprawy, które zniknęły w mrocznych czeluściach dr. Pechcińskiego przy ulicy Miodowej? 

Zarzut drugi, to bezpodstawne i niczym nieudokumentowane oskarżanie wybitnej osoby, lekarza bez skazy i zmazy. NIE TRAFIONY. Wątpliwości względem zachowania prof. Jędrzejczaka znaleźliśmy W JEGO WŁASNEJ PUBLIKACJI. Wcale nie chodziliśmy, nie szperaliśmy, nie szpiegowaliśmy. Paradoks polega na tym, że pan profesor sam opisał swoje własne i doktor Gronkowskiej oszustwo i nieudolność. My tę ich pracę jedynie przeanalizowaliśmy i dokończyliśmy oraz, w miarę skromnych środków i możliwości, zweryfikowaliśmy. Oto opis naszych wysiłków i kierujemy go do tych wszystkich, którzy ciemnym murem stanęli w obronie czci profesora. Chętnie podyskutujemy.

[kliknij: publikacja] [kliknij: BMDW]

Zarzut trzeci, chociaż nie został przez komisję ministerialną i Ministra Zdrowia sformułowany, to jednak oczyszczając prof. Jędrzejczaka automatycznie stawia nas w stan oskarżenia. Odpowiadamy:

 I.      Odnośnie raportu komisji ministerialnej z dnia 08/03/2007 oczyszczającej jakoby prof. Jędrzejczaka z zarzutów

[kliknij: opinia ekspertów] 

1.     Członkowie komisji podjęli decyzję o uniewinnieniu prof. Jędrzejczaka od stawianych mu zarzutów nie znając publikacji prof. Jędrzejczaka (wypowiedź prof. Hołowieckiego dziennikarzowi DZIENNIKA), a w związku z tym, najprawdopodobniej i zarzutów sformułowanych przez NZOZ Medigen; jest więcej niż prawdopodobne, że wiedzę o tych zarzutach zaczerpnęli z codziennej prasy (= GAZETA WYBORCZA);

2.     Skład komisji dobrany był tendencyjnie i nie gwarantował bezstronnego i obiektywnego werdyktu. Przynajmniej dwaj członkowie tej komisji, prof. Lange i prof. Pączek, mogli być osobiście zainteresowani w wydaniu werdyktu na korzyść prof. Jędrzejczaka – prof. Lange Z RACJI UCZESTNICTWA W TYM SAMYM PROGRAMIE BADAWCZYM (KBN), z którego finansowany był zabieg na Bartku Misiaku, a prof. Pączek z racji pracy w tej samej uczelni. Tak chyba być nie powinno? Nie znamy reguł działania takiej komisji, ale może warto byłoby wysłuchać i osoby wysuwające jakieś, mniej lub bardziej poważne, zarzuty? A jeśli mają rację? No, chyba, że Z ZAŁOŻENIA RACJI MIEĆ NIE MOGĄ!

3.     Zdajemy sobie sprawę, że jesteśmy najlepszym w kraju ośrodkiem typującym HLA i dobierającym dawców szpiku (www.poltransplant.pl), czego dowodem jest ponadto fakt, że WSZYSCY ZAINTERESOWANI, nawet prof. Ratajczak, obecni byli we wrześniu 2005 w Wiśle, na sesji, na której prof. Jędrzejczak referował wyniki transplantacji Bartka Misiaka i żaden z nich, oprócz nas, nie zwrócił uwagi na antygenowe bajki, jakie opowiadał prof. Jędrzejczak. Może to stawiać przed prokuraturą poważne zadanie znalezienia właściwych ekspertów, o odpowiednim zasobie wiedzy i uczciwości, gwarantujących wydanie obiektywnej opinii. Oprócz niżej podpisanych, ze względów podanych powyżej i dalej w piśmie, takich osób w kraju nie widzimy.

4.     Wydaje nam się, że nie ma potrzeby jednak powoływania ekspertów zagranicznych przyjmując (i udowadniając) następujące rozumowanie:

JAKIKOLWIEK chory, aby uczestniczyć w kwestionowanej procedurze, NIE MÓGŁ MIEĆ DAWCY RODZINNEGO I NIE MÓGŁ MIEĆ DAWCY NIESPOKREWNIONEGO (załącznik – materiały aplikacyjne do KBN prof. Jędrzejczaka; [kliknij: materiały KBN]. Co to oznacza? To oznacza, że (i) prof. Jędrzejczak doskonale orientował się w regułach EBMT odnośnie doboru dawcy szpiku (wyjaśnienie poniżej), a więc (ii) NIE MIAŁ PRAWA DO TEGO EKSPERYMENTU UŻYĆ BARTKA MISIAKA, gdyż pacjent ten miał i dawcę rodzinnego i wielu niespokrewnionych i w związku z tym (iii) prof. Jędrzejczak wydał fałszywe świadectwa chcąc nagiąć rzeczywistość do założeń (aplikacja o grant KBN). To są podstawowe argumenty świadczące bez żadnej wątpliwości o winie prof. Jędrzejczaka. Łatwo sprawdzalne w byłym KBN

[kliknij: algorytm]

5.     Należy dodać, że profesor Lange (a także główny wykonawca grantu, prof. Ratajczak, wypowiadający się w obronie prof. Jędrzejczaka na łamach prasy), który brał udział w realizowaniu grantu razem z prof. Jędrzejczakiem, MUSIAŁ wiedzieć o kryteriach jakie MUSIAŁ spełniać pacjent mający zostać poddanym eksperymentalnej terapii. Rozumiemy, że kryteria te poznała i reszta członków komisji ministerialnej oraz Minister Zdrowia, skoro wszyscy oni wszechstronnie (?) rozpatrzyli zasadność zarzutów (powinni przynajmniej) i wydali autorytatywną opinię.

6.     Członkowie komisji wypowiadają się o transplantacji krwi pępowinowej w odniesieniu do „współczesnej medycyny” (tj roku 2007). W przypadku transplantacji krwi pępowinowej, a dwóch jednostek krwi pępowinowej w szczególności, jest duża różnica między rokiem 2002/3, a 2007, chociaż i tak przeszczep w postaci dwóch i więcej krwi pępowinowych nie można nazwać „rutynowym”. Najlepszy dowód, że żaden z transplantologów-członków komisji nie wykonał ANI JEDNEGO takiego zabiegu, chociaż niewątpliwie, zgodnie ze stanowiskiem członków komisji, mógłby kilkunastu pacjentom, dla których NAPRAWDĘ nie ma innego wyjścia/dawcy, uratować życie. Nikt ich jednak, nawet NZOZ Medigen, nie oskarża o grzech zaniechania.

7.     Opiniujący członkowie komisji są transplantologami, a jeden nawet ekspertem z dziedziny immunogenetyki zajmujący się zawodowo antygenami HLA, mający wystarczającą wiedzę na temat badań antygenów HLA i doborów dawców szpiku (sam zresztą stwierdził, że dobór dla Bartka Misiaka jest banalnie prosty i nie stwarzający żadnych problemów!). Wydana opinia sprawia jednak wrażenie napisanej przez dyletanta w dziedzinie typowania HLA, nie mającego minimum wiedzy, między innymi na temat: (i) częstości antygenów, (ii) stopnia dokładności typowania, (iii) czasu potrzebnego na wykonanie pełnego typowania dawcy szpiku, (iv) czasu niezbędnego na zakończenie doboru dawcy, a nawet (v) zrozumienia zagadnienia „poszukiwanie dawcy”. Raport sprawia nieodparte wrażenie, że PISANY BYŁ PRZEZ SAMEGO ZAINTERESOWANEGO dla potrzeb Ministra Zdrowia celem wydania stosownego komunikatu dla ogółu. W tym wypadku chory miał najpospolitsze antygeny, w związku z tym dobór można było zakończyć W CIĄGU 3 TYDODNI lub krócej, na cito w 3 dni!, a nie 3-6 miesięcy. Może niektórzy członkowie komisji nie wiedzą, jak szybko trwają dobory dawców w NZOZ Medigen, ale o tym doskonale wie pan prof. Hołowiecki. Chociażby przykładowo: (i) ile DNI trwał dobór dawcy szpiku dla pacjenta MARCINA G. (to ten, którego dawca z zagranicy w przeddzień pobrania szpiku stracił palec) w roku 2000, a ile GODZIN trwał dobór dawcy szpiku dla pacjenta TOMASZA CH (to ten, któremu Instytut Hematologii i Transfuzjologii w Warszawie dobrał dawcę szpiku W OPARCIU O ANTYGENY BRATA) w roku 2005? Czasem rzeczywiście poszukiwania trwają długo, jednak w tym wypadku DOBÓR MOŻNA BYŁO PRZEPROWADZIĆ BŁYSKAWICZNIE.

8.     To nie członkowie rodziny mają obowiązek skontaktowania się z kliniką, a odwrotnie – to klinika powinna dopełnić wszelkich możliwych czynności, aby w sytuacji zagrożonego życia chorego skontaktować się z rodziną. Pytanie jak? A chociażby przez brata i babcię chorego, jeśli nikt nie chciał się pofatygować w tak poważnej i pilnej sprawie. DOBRO CHOREGO NIE BYŁO W OGÓLE WZIĘTE POD UWAGĘ. Wręcz przeciwnie – nawet  opinia ekspertów ministerialnych stara się ZASUGEROWAĆ, że ojciec nie nadawał się na dawcę szpiku dla Bartka, i to nie z powodu jego niedostępności, ale ze względu na nieodpowiedni skład antygenów HLA ojca. 

II.  Odnośnie spraw pominiętych w raporcie dotyczącym prof. Jędrzejczaka. 

Raport pominął wiele istotnych spraw, którymi KONIECZNIE POWINIEN SIĘ ZAJĄĆ. Przykładowo: 

1.     Standardowa procedura EBMT z lat 2002-2004 ORAZ 2007 zakłada następujące priorytety w wyborze dawcy do transplantacji allogenicznej (= dawca rodzinny i niespokrewniony): 

a)  w pierwszej kolejności dobór zgodnego rodzeństwa (zgodne oba haplotypy);

b)  dobór zgodnego (nawet 6/6 w antygenach HLA) rodzica lub innego haploidentycznego dawcy rodzinnego [zgodny 10/10 ojciec jest bardzo dobrym dawcą chociaż oczywiście nie tak dobrym jak rodzeństwo];

c)  dobór nie w pełni zgodnego (nawet 5/6 w antygenach HLA) rodzica lub innego haploidentycznego dawcy rodzinnego;

d)  dobór zgodnego (10/10) dawcy niespokrewnionego;

e)  dobór nie w pełni zgodnego (9/10) dawcy niespokrewnionego;

f)   dobór zgodnej (6/6) lub nie w pełni zgodnej (5/6 i 4/6) krwi pępowinowej;

g)  dobór zgodnych (6/6) lub nie w pełni zgodnych (5/6 i 4/6) dwóch jednostek krwi pępowinowej;  

2.     Wynika z tego, bez żadnej wątpliwości, że klinika powinna stanąć na głowie, aby zbadać sytuację ojca chorego.

3.     Wynika z tego również, że mając niespokrewnionego dawcę szpiku zgodnego 10/10 lub nawet 9/10 w antygenach HLA, ośrodek transplantacyjny powinien wybrać tego dawcę, a nie dwie jednostki krwi pępowinowej.

4.     Wynika z tego prosty wniosek, że prof. Jędrzejczak rozpoczął procedurę doboru dawcy szpiku od razu od złego końca.

5.     Nieprawdą jest też to, co powiedziała komisja na temat poszukiwania dawcy szpiku dla chorego. Wszystkie podręczniki EBMT zalecają rozpoczynanie procedury jak najszybciej, ZARAZ PO ZDIAGNOZOWANIU CHOROBY (październik 2002!), właśnie dlatego, żeby TO DAWCA SZPIKU CZEKAŁ NA PACJENTA, aby w chwili uzyskania remisji MIEĆ JUŻ DAWCĘ DOBRANEGO. A nie odwrotnie - szukać dawcy dopiero na początku maja, kiedy chory nie ma zbyt dużo czasu, bo okienko remisyjne jest krótkie.

6.     W publikacji napisano wyraźnie: „chory nie miał dawcy rodzinnego, ani dawcy niespokrewnionego”. Biorąc poważnie wersję Komisji ministerialnej o niedostępności dawcy rodzinnego i niespokrewnionego, zdanie to powinno brzmieć: „chory nie kwalifikował się do transplantacji allogenicznej (tj. od dawcy rodzinnego lub niespokrewnionego)”. Z dokumentów wynika, że prof. Jędrzejczak rozważał przez chwilę dobór dawcy niespokrewnionego (nawet polskiego), ale szybko zrezygnował. Było to w grudniu 2002/styczniu 2003. Przypomnę, że transplantacja miała miejsce w MAJU!

7.     W tym kontekście stwierdzenia prezesa EBMT, na które powołuje się prof. Hołowiecki, nie może być prawdziwe, gdyż NIE MIAŁ ON PRAWA ZGODZIĆ SIĘ Z ROZPOCZĘCIEM PROCEDURY POSZUKIWANIA DAWCY SZPIKU W STADIUM KOŃCOWYM CHOROBY. Rejestry ODMAWIAJĄ komórek macierzystych, gdy stan chorego jest bardzo poważny i nie daje nadziei na sukces.

8.     Prof. Jędrzejczak miał „przypadkiem grant” i miał „przypadkiem” krew pępowinową w swoim banku, a całkiem „nie przypadkiem” brak było dawców allogenicznych (rodzinny + niespokrewniony). Nawet pobieżna analiza aplikacji prof. Jędrzejczaka do KBN o sfinansowanie badań wykazuje, że nie przewidziano w nim miejsca na ratowanie życia chorego. Po pierwsze, nie wykonano badań antygenów HLA I klasy chorego metodami genetycznymi (autorzy wykonali jedynie serologię), co zakładał projekt, a co mogło potwierdzić istnienie dodatkowych różnic w HLA między chorym a krwią pępowinową i spowodować zaniechanie eksperymentu (w założeniach eksperymentu w aplikacji o grant w KBNie napisano o zwróceniu szczególnej uwagi na „jakość badań i typowania metodami genetycznymi”). Po drugie, sfałszowano dane W CELU UŻYCIA 2 JEDNOSTEK KRWI PĘPOWINOWEJ Z WŁASNEGO BANKU: zakładano udział w eksperymencie chorego, który nie ma ani dawcy rodzinnego ani niespokrewnionego. Chory został wprowadzony w błąd twierdzeniem prof. Jędrzejczaka, że NIE MIAŁ INNEGO DAWCY i dlatego wyraził zgodę na eksperyment. To był wyjątkowo szczęśliwy zbieg okoliczności (dla prof. Jędrzejczaka, nie chorego oczywiście), że trafił mu się pacjent o takim właśnie składzie antygenowym. Użycie krwi pępowinowych z własnego banku pozwoliło zaoszczędzić prawie 200 000 zł i wykonać zabieg. Należało tylko znaleźć byle pretekst uzasadniający użycie w eksperymencie tego właśnie chorego. My to nazywamy PRZESZCZEPIENIEM SZPIKU TYPU NARZĄDOWEGO, gdyż jasnym dla nas jest, że każdy chory, który znalazłby się w sytuacji Bartka Misiaka był na taki zabieg skazany. Pech prof. Jędrzejczaka polega na tym, że nie baliśmy się o tej sprawie powiedzieć. Po trzecie, przewidywano odniesienie sukcesu jeśli pacjent przeżyje 6 tygodni, gdyż autorów eksperymentu interesował jedynie wszczep lub brak wszczepu allogenicznych komórek macierzystych, co ewidentnie świadczy o nie przykładaniu wagi do sprawy wyleczenia pacjenta z choroby. I to był tak naprawdę cały sens eksperymentu prof. Jędrzejczaka. Wykonano dziecinny, naciągany i tragiczny niestety eksperyment, o czym świadczy fakt, że prof. Jędrzejczak nie miał żadnego awaryjnego scenariusza na wypadek mogących wystąpić (a to było w tym wypadku pewne!) nieprzewidzianych komplikacji związanych z przeszczepieniem dwóch jednostek krwi pępowinowej choremu.

9.     Co najmniej dziwne jest nie kojarzenie stanu chorego po transplantacji z różnicami antygenów HLA biorcy i dawców, nawet w przypadku użycia komórek macierzystych z krwi pępowinowej. Generalnie jest bardzo wyraźna zależność spadku przeżywalności chorych od liczby różnic w antygenach transplantacyjnych. Komisja w ogóle nie ustosunkowała się do wykrytych przez nas błędów w typowaniach HLA popełnionych przez dr Gronkowską.

   10.  Dziwne jest też dla nas to, że nikt w MZ nie wiedział o takim zabiegu do chwili upublicznienia jej przez NZOZ. A przecież pan dr Pechciński wydawał decyzje (pisane zresztą przez prof. Jędrzejczaka) pomimo tego, że nie znał sprawy. Czy ktoś coś z tego rozumie? 

III. Odnośnie listu prof. Ljungmana prezentowanego na konferencji prasowej w dniu 08/03/2007

[kliknij: pismo]  

Ad 3. Prof. Ljungman odnosi się do sytuacji w dniu dzisiejszym, a nie w roku 2002. Nie został poinformowany też, że chodziło o użycie dwóch jednostek krwi pępowinowej (odpowiada jakby chodziło o jedną). Nawet w dniu dzisiejszym, nie mówiąc o przełomie 2002/2003, użycie 2 lub więcej jednostek krwi pępowinowych do transplantacji dorosłego człowieka traktowane jest jako procedura eksperymentalna, wymagająca przede wszystkim bardzo dużego doświadczenia ośrodka transplantacyjnego. Nie ma mowy o żadnej rutynie. Procedura EBMT zakładała użycie 1 jednostki krwi pępowinowej w pełni zgodnej lub z 1-2 niezgodnościami, ale dopiero w przypadku, gdy nie ma lepszego źródła komórek macierzystych. W opisanym przypadku różnic było znacznie więcej, co miało niewątpliwie wpływ na przeżycie pacjenta.

Ad 4. Prof. Ljungman określił użycie rodzica jako dawcy szpiku jako „niepospolite” (uncommon). Tak rzeczywiście jest, ale chodzi tu o bardzo rzadkie takie przypadki (z naszych doświadczeń 1/1000), a nie o nieprzydatności rodzica, który traktowany jest na równi z rodzeństwem (szansa brata/siostry na zostania dawcą = 250/1000) I JEST DAWCĄ ZNAKOMITYM

Ad 5. Dobór zarówno ojca jak i dawcy niespokrewnionego w NZOZ Medigen można było zakończyć NAJPÓŹNIEJ w trzy tygodnie po zdiagnozowaniu choroby u Bartka, a nie w 3-6 miesięcy.

Ad 6a. W tym przypadku >90% dawców byłoby z Bartkiem idealnie zgodnych, co daje liczbę dawców = 262. Zaprzeczanie temu świadczy o fatalnej jakości pracy i nie znajomości tematu przez prof. Jędrzejczaka i dr Gronkowską.

Ad 6b. Wiadomo, było kilkuset. 

Generalna uwaga: Prof. Ljungman wypunktował wszystkie istotne czynniki, które powinny być wzięte pod uwagę PRZED wykonaniem zabiegu transplantacji (1. dawca rodzinny; 2. dawca niespokrewniony; 3. chwila rozpoczęcia procedury poszukiwania dawcy szpiku (październik/ listopad a nie maj); 4. Prof. Ljungman nie wiedział o niezgodnościach w HLA pomiędzy chorym a krwią pępowinową, oraz o tych dodatkowych, o których dowiedzieliśmy się później).

Tych czynników, których dotyczą nasze zarzuty, prof. Jędrzejczak w ogóle nie wziął pod uwagę.

I na koniec:

Kwestię wysuwanych przeciwko nam przez prof. Jędrzejczaka oskarżeń, jakoby prawdziwym powodem naszego wystąpienia była jakaś konkurencja i kasa (którą podobno straciliśmy wskutek działalności Jego laboratorium prowadzonego przez dr Gronkowską) można określić krótko: absurd. Pracę swoją wykonujemy szybko, tanio i profesjonalnie, co oznacza też: bezbłędnie. Rzeczywiście, po przeczytaniu tej omawianej publikacji prof. Jędrzejczaka złożyliśmy w Ministerstwie Zdrowia PROTEST PRZECIWKO WYKONYWANIU DOBORÓW przez ośrodek profesora, ale nie miał on nic wspólnego z kasą a JAKOŚCIĄ BADAŃ. A kasę, w sensie używanym przez prof. Jędrzejczaka, „mogliśmy robić” żyjąc z nim w jak największej zgodzie, albo obciążając kliniki transplantacyjne za szpik tak, jak np. rejestr Fundacji niejakiej Urszuli Jaworskiej (FUJ), obciążający kliniki kwotą równą €uro 10 000, zamiast po kosztach pobrania, albo i jedno i drugie. Dodam, że wykonaliśmy już 64 pobrania od dawców szpiku z naszego rejestru, co przy ponad 20 000 zł narzucie (stosowanym przez FUJ) dałoby całkiem ładny zysk na czysto. Ot! i cała prawda kasowa. Podsumowanie naszych osiągnięć zamieszczamy na pierwszej stronie. [kliknij:Osiągnięcia NZOZ Medigen