Aktualności Nowy pomysł


Artykuły
 

WĄTPIĄCYM

Sprawa prof. Jędrzejczaka jest, wbrew pozorom, bardzo łatwa do rozstrzygnięcia. Pod jednym wszak warunkiem.......

TERAZ MY

Sprawa prof. Jędrzejczaka całkiem słusznie spowodowała w kraju wielką burzę. Jest ona niezmiernie poważna i musi zostać do końca wyjaśniona.

Osiągnięcia NZOZ Medigen w dotychczasowej działalności

Osiągnięcia NZOZ Medigen w zakresie typowania antygenów HLA i doborów dawców do transplantacji szpiku (01/2000 – 12/2006).....

Interpelacja posła J.M. Rokity: Nareszcie 2?

Jesteśmy niewątpliwie nie tylko najlepszym, ale i najgłośniejszym hematologicznym zoz-em w kraju...

Nowy pomysł - Jeszcze jeden "publiczny" bank krwi pępowinowej
W Ministerstwie Zdrowia ktoś urodził pomysł - rozwój banku krwi pępowinowej.

Uwaga Białaczka
Jeśli jesteś chory na białaczkę, ktoś z Twojej rodziny, może znajomy - przyjdź, zadzwoń, napisz do nas.

Wybór ośrodka transplantacyjnego
Każdy pacjent ma prawo wyboru ośrodka transplantacyjnego - jest to podstawowa zasada i prawo pacjenta obowiązujące w krajach hemisfery zachodniej i reszty krajów cywilizowanych.

Świadectwo Profesjonalności - Proof of Excelence
Od wielu lat zajmujemy się pomocą chorym na białaczki, głównie tym, którzy wymagają transplantacji szpiku.

Dzieje grzecznego chłopczyka
Żył sobie pewnego razu grzeczny chłopczyk, który nazywał się Jakub Blivens.

Dotychczasowe efekty pracy w zakresie wykonywania badań związanych z transplantacją szpiku
(od 08/1999 do 31/12/2004)

Rekrutacja dawców szpiku
Warte podkreślenia jest, że od początku dawców rekrutujemy w miejscowościach na terenie całego kraju.
   

 


WĄTPIĄCYM

Sprawa prof. Jędrzejczaka jest, wbrew pozorom, bardzo łatwa do rozstrzygnięcia. Pod jednym wszak warunkiem: że odrzuci się wszelkie boczne ścieżki i manowce w jakie, broniąc się, próbuje profesor Jędrzejczak kierować całą opinię publiczną. Ratowanie życia chorego, brak czasu i lekarstwo u siebie w pojemniku, na które PRZYPADKOWO zwrócił profesorowi uwagę jakiś lekarz oddziałowy, to główne składniki obrony. Profesorowi, mającemu grant na przeszczepienie dwóch jednostek krwi pępowinowej uwagę zwraca jakiś lekarz! Ładne. I prawdziwe. Jak cała logika i obrona prof. Jędrzejczaka.

Popierający profesora dodają jeszcze jeden, znacznie mocniejszy argument – Jego zasługi. Nie negujemy tego. Nie wnikamy też, wbrew temu co nam profesor zarzuca, w sprawy medyczne. Skupiamy się od początku na tym, na czym naprawdę się znamy – NA DOBORZE DAWCY SZPIKU DO TRANSPLANTACJI.

Zostańmy przy tym. Skoro zabieg został przeprowadzony, to widocznie chory miał wskazania do transplantacji, a wtedy kolejność doboru choremu dawcy szpiku była inna. Co innego, gdyby chory tych wskazań nie miał. Najwyraźniej jednak miał, a użycie dwóch jednostek krwi pępowinowej uzasadnione było jedynie BRAKIEM LEPSZEGO ŹRÓDŁA KOMÓREK MACIERZYSTYCH. Warto wciąż pamiętać o podstawowych faktach, o których obrońcy prof. Jędrzejczaka zapominają, czy z rozmysłem pomijają:

1.     chory miał zgodnego ojca (którego pominięto);

2.     chory miał kilkuset zgodnych dawców niespokrewnionych (których pominięto);

3.     same badania HLA chorego i krwi pępowinowej były wykonane błędnie.

To się samo przed atakami profesora broni i do tego, tak naprawdę, całe uzasadnienie pana profesora i nasze kontr-uzasadnienie dane w rubryce „TERAZ MY” nie jest potrzebne.

Jest jeszcze jeden argument logiczno-etyczny, który każdy mający do czynienia ze zdrowiem ludzkim (osobiście dodalibyśmy: i zwierzęcym również) musi zawsze brać pod uwagę. Otóż, na wszystkie wątpliwości PRZED wykonaniem eksperymentu musi paść pozytywna odpowiedź. To stwierdzenie strywializować można w ten oto obrazowy sposób:

czy będąc na miejscu profesora Jędrzejczaka i mając syna na miejscu Bartka Misiaka postąpiłbym tak samo?

To znaczy przecież dokładnie to: (i) nie przebadałbym siebie, (ii) nie przebadałbym żadnego dawcy niespokrewnionego, (iii) nie przekazałbym syna do kliniki katowickiej mającej przecież największe doświadczenie w transplantacjach allogenicznych, a zamiast tego wszystkiego (iv) użyłbym kilku jednostek krwi pępowinowej, bo to jest świetna metoda, jest rutynowo stosowana i daje najlepsze rezultaty. Nb., na tak zadane pytanie pan profesor nie udzielił mi odpowiedzi.

O jeszcze jednej rzeczy w tej historii warto pamiętać – tu nie mamy do czynienia z błędem, medycznym czy innym. Tu chodzi o świadomie podjętą decyzję, wobec której wszelkie reguły i obowiązujące zasady przestały odgrywać jakąkolwiek rolę. I tę prawdę chciałbym obrońcom prof. Jędrzejczaka uświadomić. Błędem był jedynie punkt 3, wynikający z marnej jakości pracy laboratorium prof. Jędrzejczaka kierowanego przez dr Gronkowską i gdyby o to jedynie szło (tzn. błędne badania HLA wykonane by były metodami genetycznymi, ojciec chorego nie byłby z nim zgodny w HLA lub był zdyskwalifikowany ze względów medycznych, a w bazie BMDW nie byłoby dawców szpiku) nikt do prof. Jędrzejczaka nie mógłby mieć cienia pretensji, chociaż do dr Gronkowskiej jak najbardziej – wielkie i uzasadnione. Niestety, pierwsze dwa punkty dyskwalifikują i pana prof. Jędrzejczaka i panią dr Gronkowską całkowicie.

To ewidentne. Skąd więc taka heroiczna obrona osób, które nadużyły zaufania osoby oddanej im w opiekę? Skąd obawy o totalną emigrację lekarzy i troska o przyszłość lecznictwa w kraju? Toż to nadużycie. JAWNY SZANTAŻ I POŚREDNIA PRÓBA NACISKU na organy ścigania prowadzące w sprawie śledztwo. Dlaczego niby lekarze mieliby emigrować z powodu medycznego przestępstwa popełnionego przez konsultanta krajowego z zakresu hematologii? Dlaczego lekarze mieliby się niby bać przeprowadzania eksperymentów nawet takich, jaki przeprowadził prof. Jędrzejczak (pod warunkiem jednakże, że zastosowałby się do reguł, które sam ustalił)? Kto i o jakiej nagonce na lekarzy mówi?

Spójrzmy na ten absurd: jeśli prawdą jest grożące nam niebezpieczeństwo emigracji, to należy założyć, że we wszystkich zawodach mechanizm będzie podobny. Czyli w sytuacji, gdy złapie się na nieuczciwości jakiegoś, powiedzmy, rzemieślnika czy innego mikrobiologa (bądź go jedynie oskarży), to wkrótce należy spodziewać się masowej emigracji danej grupy zawodowej, czy tak? A dodatkowo, np. jeden piekarz biały, któremu nagle zachciało się zapiekać gwoździe w kajzerkach, może spodziewać się gremialnego poparcia odbiorców swojego pieczywa, bo DOTYCHCZAS PIEKŁ DOBRZE. Zgodnie z tym co czytam i słyszę, on i tak nie będzie siedział, bo wszyscy piekarze wyemigrują, a to jemu właśnie przypadnie zaszczytna rola jedynego krajowego konsultanta z zakresu piekarnictwa. Rzeczywiście, to smutna obawa.